Ten naszyjnik przysporzył mi tyle kłopotów podczas całego procesu tworzenia go, że szczerze mówiąc wątpiłam czy w ogóle go skończę. ale jakoś dobrnęłam do końca po drodze mijając się całkowicie z jego pierwotną koncepcją. Z tym że z tą zmianą początkowych założeń to u mnie akurat norma:)))
Nazwałam go Ocean, bo ten labradoryt się tak pięknie mieni. Teraz już rozumiem czemu tak łatwo można się zakochać w labradorytach.




























